Rodzina się powiększa – mamy syna!

Narodziny dziecka to niesamowita długo oczekiwana chwila, na którą wyczekuje cała rodzina. Tak właśnie my oczekiwaliśmy na narodziny naszego kochanego drugiego syna, który z miesiąca na miesiąc był z nami coraz bardziej, ciesząc swoim każdym poruszeniem, biciem serduszka oraz zdjęciem z USG.

Cała ciąża była bardzo spokojna, nic niepokojącego się nie działo, ominęły mnie wszelkie nudności, bóle, etc, więc tym bardziej był to fantastyczny czas wsłuchiwania się w bicie serca, ruchy małego ciałka oraz w rodzące się nowe życie.

DSC_3328

W oczekiwaniu na brata

Dla naszego 5-latka to również był wyjątkowy czas, szczególnie wtedy gdy na brzuszku wyczuł pod swoja ręką ruchy swojego brata (oj jak on bardzo chciał mieć brata – cały czas pytał, kiedy będzie miał brata i mówił, że to jest jego brat Jaś).

Swoja droga fantastycznie jak reaguje starsze rodzeństwo na wieści o dzidziusiu w brzuszku mamy. Naszego Wiktorka bardzo ta wiadomość ucieszyła, tym bardziej, że o rodzeństwie zaczynał coraz częściej wspominać już jakiś czas, a już szczególnie po wizycie mojej przyjaciółki Ani z dwójką chłopców Szymonem i Jasiem. Relacja dwóch braci bardzo zainteresowała naszego synka. Tak właśnie narodziła się w nim myśl o bracie. Pamiętam nawet sytuacje kiedy wczesnym rankiem tuż po przebudzeniu zapytał nas … ” mamusiu kiedy urodzisz mi braciszka?”. hmmmm

I tak oto zamówienie zostało zrealizowane, dzidziuś w drodze i nie mogła być to dziewczynka, bo czekał na brata. Miał nosa, bo właśnie synek był w brzuszku. Nawet w przedszkolu powiedział, że będzie miał brata Jasia, zanim było wiadomo czy to jest właśnie syn. Czyż te dzisiejsze dzieci nie są za mądre 😉

Ciekawa jestem jakie emocje były u Waszych dzieci kiedy dowiedziały się o pojawieniu się maleństwa, czy równie mocno oczekiwały na rodzeństwo jak to było u nas?  A jaki relacje są już po urodzeniu?

Niespodziewany, zaskakujący poród

35 tydzień ciąży przyspieszył zaskakująco nasze oczekiwania na syna. Natura jest nieprzewidywalna i sprawiła nam niespodziankę w postaci przyśpieszenia porodu, którego zupełnie się jeszcze nie spodziewałam.

Noc 1 czerwca gdzieś pomiędzy godziną 1:00 a 2:00 decyzja, że chyba czas do szpitala sprawdzić co się dzieje. Nie, zupełnie nie myślałam, że jednak już do porodu jadę. Co prawda te skurcze coś tu jednak wskazywały na taki przebieg sytuacji, ale przecież to dopiero 35 tydzień, jutro przecież miała być kolejna wizyta u lekarza. To przecież jeszcze nie jest możliwe, jeszcze potencjalnie 5 tygodni przed nami. A jednak … około 2:30-3:00 byliśmy już gotowi do wyjazdu, skurcze przyspieszały i podobnie jak przy porodzie Wiktorka (3 tygodni przed czasem poród) pędem do szpitala. Szybka rozmowa na izbie przyjęć i chwile później już byłam wózkiem pędem wieziona na porodówkę, by kilka chwil później razem z mężem przytulać malutkiego zdrowego i silnego synka – Aleksandra Jana.
Poród szybki i prawdę mówiąc bardzo wszystko przebiegło sprawnie i miło, bo wsparcie męża który był obok, bo przesympatyczna medyczna opieka lekarzy i położnych. Jak miło było słuchać ciepłych słów położnej i pani doktor, które naprawdę mnie w tym porodzie wspierały. Bardzo im za to dziękuję.

DSC_3304

Niesamowite, że minął już nam pierwszy miesiąc narodzin naszego Aleksandra. Swoją drogą niesamowite jak ten czas szybko biegnie. Nim się obejrzymy, a nasz mały Oluś będzie biegał z Wiktorkiem albo grał w piłkę z tatą.
Niesamowicie cieszymy się, że nasz syn jest już z nami, obsypujemy go codziennie tysiącami buziaków i ciągle przytulamy, a on zdecydowanie za tym przepada, bo wyjątkowo gdy go mamy na rękach usypia z uśmiechem na buzi.
Wiktorek też uwielbia swojego brata, mówi „lubię Cię Jasiu ;)”, chce go przytulać, głaskać i całować, chociaż są też chwile … zazdrości, ale zdecydowanie pokazujemy mu jak my rodzice bardzo go kochamy i mu przechodzi 😉
Takie to szczęście mamy w domu!

MALUSZEK

20150703_135552

MALUSZEK 1

 Optymistyczna Mama

Advertisements