Mama kontra mama

Wiele się mówi o ocenianiu innych rodziców, szczególnie mam.
Mamy „stworzone są” do tego by je oceniać, każdy chce je pouczać. Na początek bliskie środowisko (powinnaś karmić, ubieraj cieplej, wychowuj tak albo tak), często są to jakieś sąsiadki, które znają nas tylko z widzenia, a swoje trzy grosze muszą przekazać. Wiedzą wszak lepiej jak mamy dziecko wychowywać, ubierać, czesać. Czasem są to również teściowe – pouczają wzajemnie mamę i tatę. Ale kochamy swoje mamy, więc im to wybaczamy, bo chcą dla nas jak najlepiej. Chociaż czasem potrafią przesadzać.

Następne wycenianie zdolności rodziców już w przedszkolu. Tam pani przedszkolanka, wychowawca, opiekunka (często będące młodymi osobami, które z własnego doświadczenia wiele powiedzieć nie mogą) – podświadomie myślą – mamo źle wychowujesz swoje dziecko, przekonują, że z dzieckiem jest problem, jest grzeczne, niegrzeczne, za spokojne, za ruchliwe, inne. Najlepsze, że zapewne słyszy to od nich każdy rodzic, bo przecież każde dziecko jest inne. Oceniają nasze dzieci, ale …
Oceniają też rodziców – jeśli tylko jeden z rodziców zaprowadza i odbiera dziecko do przedszkola – to pewnie jakiś problem w rodzinie, nie widzą w p-kolu taty, to pewnie go nie ma. Matka samotnie wychowująca.

Kolejnym miejscem będą szkoły i tak do 18 roku życia.
Jesteśmy jako rodzice przez wiele lat poddawani „kontroli”, opiniowani i wartościowani czy też dziecko w naszych rękach ma się dobrze. Mamy mają tym niewątpliwie nie najlepszą sytuację, bo jednak to one tej ocenie poddawane są 2 razy częściej.
Mamie wiele się nie wybaczy – brudna buzia dziecka może oznaczać zaniedbanie, a nie to, że świetnie się bawiło w trakcie gotowania z mamą czy malowania farbkami; brak fryzury u córeczki to zapewne lenistwo mamusi, a nie to, że dziecko wszystko ze swej główki zdejmuje, a za długie włosy u chłopca można też usłyszeć ze dwa zdania.

Także mamo kochana strzeż się, bo nie uda się Tobie nie zostać poddaną ocenie.

Mama jest jednak waleczna. Mnie oceniają, to może i ja wydam własną ocenę … o innej mamie.
Często właśnie same siebie w ten sposób oceniamy, bo ona wychowuje bezstresowo, ona nie dba o wychowanie, ta jest lepsza, ta mądrzejsza w wyborach, a tamta ma problem i nie potrafi go rozwiązać bez super niani. Inna gotuje, ta nie potrafi, ta za mało spędza z dzieckiem, zostawia go nianią – jak może, ta znów za bardzo rozpieszcza, pewnie odbije się to w przyszłości, etc.

Dlatego zapewne powstało też nowe miejsce kontroli i opinii – TELEWIZJA.
Tam to jest dopiero kontrola – wszyscy wszystko zobaczą, skomentują, a ta która przegra nie będzie miała lekko.
MAMA KONTRA MAMA.

mama-kontra-mama

Nie chciałabym zostać poddana takiej ocenie, jaką przewiduje program. W ciągu jednego dnia wydana zostaje ocena czy jestem tą najlepszą mamą czy też nie. Jeden dzień na tym zaważa, opinia 3 mam zupełnie mi nie znanych, mających inne poglądy, inne wyobrażenia o wychowaniu, gotowaniu, o życiu.
A mamy wszak potrafią wyszukać błędów tej drugiej. A jeśli jeszcze o nagrodę chodzi, to zapewne trzeba znaleźć jak najwięcej negatywów, bo nie wygram ja. Co prawda wszystko od mamy zależy, od jej charakteru, od jej nastawienia. Ale skoro program, to zapewne myślą o wygranej. Ja nie chciałabym tej wygranej. Ja nie chciałabym zostać poddana takiej ocenie!
Po za tym skoro to telewizja to zapewne obnaży z wszelkich niedociągnięć i błędów – w TV musi się dziać, nie może być nudy, muszą być kontrowersje. Musi być o czym potem rozmawiać. Dlatego program dla producentów ma szansę na rozgłos, bo jest intrygujący i kontrowersyjny.

Z tego co czytałam wiele blogujących mam zostało zaproszonych do programu, wiele odmówiło, wiele na ten temat się wypowiedziało. Może właśnie nie o to powinno chodzić w programie.

Myślę, że zdecydowanie bardziej konstruktywnym pomysłem dla mam byłyby warsztaty,  w których po rozmowach z wieloma specjalistami same dochodziłyby do konsensusu jaka powinna być najlepsza mama. Ale czy po za tym właśnie o to chodzi, by być najlepszą. Przecież taką się jest dla swojego dziecka, bo jego dobro jest tu najważniejsze.
Sama czytam wiele książek o wychowaniu, zaciągam różnych opinii, doszukuję się i eliminuje błędy jakie popełniam, więc wiem, że rozmowy z psychologami, logopedami, pediatrami, dietetykami, nefrologami czy stomatologami wiele by również mi dały. Spotkanie tym bardziej w większym gronie dałoby pogląd na wiele nurtujących nas pytań.
Ale zapewne nie byłoby to tak bardzo kontrowersyjne na „Mama kontra Mama”.

A Ty poddałabyś się tej ocenie?

podpis

Reklamy