Za co kochać podróże?

Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej.

getting-ready-to-travel-hd

Tymi słowami Ryszarda Kapuścińskiego chciałabym dziś rozpocząć wpis dotyczący zgłębiania tajemnic podróżowania. Nasza mała rodzina lubi bardzo podróżować, lubimy się przemieszczać, poznawać, zwiedzać i doświadczać. Bo jak inaczej można nazwać wszystko to co związane jest z peregrynacją świata.
Przed nami jeszcze te dalekie podróże, w miejsca o jakich tylko się marzy, ale również te bardzo przyziemne, jak np. Paryż, Nicea czy chociażby Londyn. Jeszcze wiele miejsc nie odwiedziliśmy, ale mamy na to czas.
Nasze dziecko również zarażamy miłością do podróżowania, wszędzie jest z nami – przejechał już wiele kilometrów. Na ten moment jest podróżnikiem krajowym, bo jedynie tu zwiedzał i poznawał – od Krakowa, przez Warszawę, Śląsk, lubelskie i świętokrzyskie tereny. Pół Polski zobaczył, więc mamy jeszcze co tu w kraju robić, ale czas wyruszyć z nim dalej. Niech jak my doświadcza piękna miejsc i samych zagranicznych wojaży. Dziecko wszak w niczym zupełnie nie przeszkadza, by móc spędzać czas w wielu miejscach świata.
nie była wszędzie
podróż

The world
Zapraszam tym samym do naszej podróżniczej kategorii, która jest dla mnie doskonałym miejscem na wspomnienia przebytych kilometrów, dróg, poznanych miejsc i tych o których marzę skrycie – tych do zrealizowania w życiu.
Inspiracji do podróży można szukać też na mapach.

Podróże te małe, dla jednych jednak duże
Kilka z naszych podróżniczych peregrynacji chcemy Wam pokazać. Wszędzie jesteśmy z naszym Wiktorkiem, to dla niego fajne doświadczenie i chociaż nie zapamięta wszystkiego, to fotografie pokażą mu jaki to z niego mały podróżnik jest.
Zapraszam, więc do zwiedzania, przedstawiam kilka z miejsc jakie spotkaliśmy na swojej drodze.
Busko Zdrój, tu kolejna z rodzinnego mojego tu
Warszawa
Pacanów
Inwałd
Wadowice
pod Ukraińską granicą

– Wspomnienia i podsumowania letnich podróży 1, 2 , 3

masthead_image
fot. co za Travel blog

Czym podróżować?
Najczęstszym środkiem zawsze jest własny samochód, z wielu czynników – jest wygodnie, nieograniczone możliwości zatrzymywania się oraz podróże w miejsca, które tylko chcemy. Ileż to rzeczy można zabrać wtedy ze sobą. Oj nawet wyprawa na 2 dni do mamy nie odzwierciedla tego co mamy akurat w samochodzie. Ale chyba nie tylko u nas ten „problem”. Zawsze wszystko się przyda, a już z dzieckiem z pewnością. Kilka par spodni czy też koszulek, z tym zawsze lepiej mieć więcej – oj lubią się brudzić dzieci, oj lubią. Nie wypominając zabawkach, bez których i jazda spokojniejsza i chwila dla siebie już na miejscu, ale i bez których nie ma dla dziecka wyjazdu. Wszystko jest niezbędne.

Pociągiem, o to z pewnością spodoba się dziecku, ale chyba tylko na chwilę – czyli tak może 2 stacje, bo jakie dziecko pociągów nie lubi, a już z pewnością Stacyjkowo im w tym dobrze przypomina, jak kiedyś nam Ciuchcia.
Co prawda my jeszcze pociągiem z maluszkiem nie jeździliśmy, ale może to dobry pomysł na jakimś krótkim odcinku się tak wybrać. Chociaż jakby to powiedzieć pociągi lekko nie są przystosowane do wygodnej dłuższej jazdy.
Pamiętam studenckie wyjazdy nad morze, hmmm było ciasno, ale jak wesoło. Ale nie wyobrażam sobie być teraz tam z dzieckiem.
Fajnym pomysłem są krótkie wyjazdy ciuchcią wąskotorową, która jest przystosowana do zwiedzania i podziwiania okolic. Wybieramy się już jakiś czas by to sprawdzić, bo w moich rodzinnych okolicach takowa można spotkać.

Samolotem, hmmm pewnie fajnie – nie mam doświadczenia w tym temacie. No może po małym epilogu, kiedy jeszcze jako mały groszek leciałam z moją mamą w brzuszku, ale to już dawno było i nie pamiętam za bardzo.
Czas najwyższy i ten środek lokomocji sprawdzić, ponoć najbezpieczniejszy z możliwych. Z tym, że jak już jest wypadek to taki na wielką skalę, ale kto tam w samolocie o czymś takim myśli. Zawsze można oszukać przeznaczenie i opuścić ów samolot.
Tylko jak oszukać lęk wysokości – hmmm niedługo myślę, że to sprawdzę.
Jak Wy sobie radzicie?

Wybrać się w rejs statkiem, to byłoby coś. W ostatnim czasie wiele pozytywnych rzeczy o tym sposobie podróżowania słyszałam. Można by tak być jednego dnia gdzieś we Włoskim porcie, by w kolejnym dniu już w Casablance i poczuć się jak bohaterka Titanica, we włosach mając wiatr. Można by tak na statku też poczuć magię Karaibów, nie koniecznie z piratami. Nie wypominając jak pięknie na takim statku jest, atrakcji moc – baseny, teatry, sklepy – co tylko się zamarzy. Można się poczuć jak w raju.

A może rowerem, to również dla ciała dobre, kondycję się wyrabia. Ale na rower to chyba w takie bliższe wycieczki. Nasz Wiktorek uwielbia na swoim rowerze penetrować okolice. Albo też razem z nami, za ramieniem taty, czasem też usypiając, bo tak również się zdarzało.

large

What-is-a-Travel-Insurance

world-travel

To się tu rozmarzyłam o dalekich podróżach, tym bardziej mówiąc o tak ciekawych formach podróży jak magiczny rejs statkiem, czy też lot balonem. I jak tu nie kochać podróżowania – skoro nie tylko miejsca nam daje możliwość poznać, ale również środki lokomocji, nie rzadko bardzo wyjątkowe.

Na koniec tylko tyle powiem – do podróżujących świat należny!
Zatem do dzieła.
Jakie są Wasze podróże marzeń, ulubione podróże oraz środki lokomocji, które powodują, że chce się zwiedzać świat?

podpis

Advertisements