Kiedy dziecko choruje …

Kiedy dziecko choruje …
… kuracja bez antybiotyków

Wrzesień – dzieci zaczynają chodzić do żłobków, przedszkoli, pogoda też jest już jesienna, zimniejsza, to wszystko powoduje, że dzieci niestety często łapią infekcje, zaczyna się czas przeziębień, kataru i kaszlu. Przeziębienie to choroba, na którą niestety nie ma skutecznego lekarstwa. Jak mówią często lekarze organizm dziecka musi sobie z infekcją poradzić sam. Można jednak dzięki odpowiedniemu postępowaniu wyraźnie skrócić czas trwania infekcji i zapobiec jej rozwojowi. Kiedy u dziecka zauważamy gorączkę, osłabienie, pogorszenie nastroju to należy się przygotować na intensywną kurację.
Każdy rodzic zna to dobrze, a mama już wyjątkowo: nieprzespane noce, płacze i ciągłe wycieranie małego noska. Choroba dziecka to sytuacja szczególna, w której mama musi odnaleźć dużo siły, wytrwałości i anielskiej cierpliwości.

Nam właśnie przydarzyła się przeziębieniowa sytuacja, Wiktorek już 2-gi tydzień ma katar, kaszle i nie wygląda do końca jeszcze „wyraźnie”. Zaczęło się od gorączki, która wystąpiła nagle, na szczęście przeszła szybko, ale to był już sygnał, że cos wisi w powietrzu. Razem z mężem od razu udaliśmy się z naszym Wiktorkiem do lekarza, a potem byliśmy u niego tak co 2 dni 😉 Z jednej strony dobrze, że pediatra nie przepisuje antybiotyków, bo dziecko powinno zwalczyć samo infekcję, ale z drugiej strony męczy się z tymi katarami, kaszlami dwa tygodnie, a my rodzice ze zwolnieniami z pracy i wyjazdami co chwilę do przychodni.
To była pierwsza poważna infekcja od początku urodzenia, a synuś ma już 15 miesięcy (nie licząc małego kataru, który wystąpił 3 razy w całym życiu Wiktorka). Na pewno to dzięki temu, że Wiktorek otrzymał wiele przeciwciał od mamy dzięki karmieniu piersią. Jednak styczność z większą ilością dzieci zrobiła swoje – infekcja zwyciężyła, wirusy zaczęły działać.

Przypomniał mi się właśnie film animowany z serii „Było sobie życie” – pamiętacie ?
To była walka z wirusami ….

A nam pediatra przepisał syropy Eurespal (zamiennie można użyć Pulneo), Calcium, Clemastinum oraz lek homeopatyczny Angin Heel (4 tabl. po jednej każdego dnia, rozpuszczane w wodzie, w sumie to kilka łyżek dziennie tylko wypijał). Przy następnej wizycie, kilka dni później przepisał maść rozgrzewającą Pulmax baby oraz olejek do inhalacji Inhalol, jednak nie do zwyczajnej inhalacji, lecz kilka kropelek na chusteczkę pod szyją (naturalna inhalacja).

Aby pomóc maleństwu podawaliśmy również przez 3 dni obkurczające krople do nosa Nasivin, pod nosek maść majerankową. Ale jednak najlepszy zawsze jest roztwór wody morskiej Disnemar, o którym przez chwile zapomnieliśmy, ale znów podajemy kilka razy dziennie – to już w końcowej fazie choroby pomoże na 100 %. Dzięki temu śluzówka noska będzie lepiej nawilżona i szybciej się zregeneruje i skutecznie wymiecie wirusy oraz nadmiar wydzieliny.

Oczywiście nie obeszło się również bez naszego chorowania, wirusy i nas nie oszczędziły … katary, tony zużytych chusteczek, bóle gardła i kaszel. Zwolnienie z pracy było niezbędne, opieka nad dzieckiem najważniejsza, ale dzięki temu i ja się podleczyłam, tydzień w domu i mi i Wiktorkowi dobrze zrobił.

Kończymy z tą chorobą !!!

Advertisements